7/06/2016

Raw&Happy - parę słów o zdrowych słodkościach

Małgorzata Rusek
Jak zaczynałam studia pięć lat temu, ciężko było znaleźć gotowe słodkości, które można by nazwać zdrowymi,. Nie było całych wielkich regałów w sklepach wypełnionych produktami typu superfoods, bio, organic, eko, słodyczami bez cukru, ksylitolem, spiruliną, młodym jęczmieniem, chia, quinoa, amarantusem, karobem, goji i całą masą innych produktów, które teraz są naprawdę łatwo dostępne. Jest to dowód na niesamowitą rewolucję żywieniową, którą mogę oglądać na własne oczy i którą bardzo wyraźnie dostrzegam, bo jestem siłą rzeczy tym tematem mocno zainteresowana. Rośnie świadomość i wiedza społeczeństwa, jest popyt na zdrowe, nieprzetworzone bądź niskoprzetworzone produkty, naturalne, bez konserwantów, sztucznych barwników, aromatów, wzmacniaczy smaku etc. A jak jest popyt to jest i podaż.


Przykładem producenta bardzo ciekawych produktów jest firma Raw&Happy, których wytwory miałam przyjemność przetestować. Zanim przejdę do opisu ich smakołyków, zacznę od paru ogólnych informacji o stosowanych przez nich surowcach i technologiach, bo jest to naprawdę intrygujące:
  • zgodnie z nazwą firmy są "raw", czyli "surowe"; oznacza to, że nie są one podgrzewane powyżej 42-46°C, co pozwala zachować ich wartości odżywcze, ponieważ wiele składników w żywności ulega zniszczeniu pod wpływem wysokich temperatur
  • wszystkie surowce pochodzą z upraw ekologicznych - produkty oznaczone są certyfikatem przedstawiającym listem złożony z unijnych gwiazdek - jest to jedyny oficjalny certyfikat produktów ekologicznych i nie dajcie się zwieść innym oznaczeniom stosowanym często przez producentów!
  • produkty są robione ręcznie, każdy jest unikatowy, ma trochę inny kształt, a nie jak w masowej produkcji, gdzie na taśmie powstają wierne kopie
  • bez dodatku cukru, bez konserwantów, barwników, ulepszaczy smaku
  • bez glutenu, laktozy, mleka, jaj, soi, znaczna większość produktów jest wegańskich - dlatego nadają się dla alergików, osób z celiakią czy nietolerancją laktozy, wegetarian i wegan
  • są to wyroby rodzimej produkcji
Teraz przejdę do sedna, czyli do testowanych przeze mnie produktów.

1. Baton Yummy Cranberry


Skład: daktyle, rodzynki, migdały, żurawina 25% (żurawina, sok jabłkowy, olej słonecznikowy), wiśnia suszona, błonnik jabłkowy

Wybaczcie niefotogeniczność mojej lewej górnej kończynie 😏

Baton, w którym w przeciwieństwie do "tradycyjnych" batonów nie ma w ogóle dodanego cukru, ale i tak jest bardzo słodki za sprawą suszonych owoców i soku jabłkowego. Jak dla mnie nawet za słodki, można by zrezygnować z dodatku soku jabłkowego do żurawiny, dzięki czemu naturalna kwaskowatość żurawiny przełamywałaby słodycz daktyli i rodzynek. Chociaż myślę, że dla wielu osób taki poziom słodkości byłby jak najbardziej satysfakcjonujący. W smaku czuć żurawinę, a podczas jedzenia kawałki migdałów przyjemnie chrupią między zębami. Jeden niewielki batonik skutecznie zaspokaja potrzebę na coś słodkiego.

Mniam!


2. Rawnello "Migdały pod palmą"


Skład: daktyle, rodzynki, wiórki kokosowe (2%), migdały (20%)


Pochwała prostoty - cztery składniki i naturalne, słodziutkie kuleczki gotowe. Bardzo podobają mi się nazwy - zarówno nazwa "Rawnello" jak i nazwy różnych smaków (inne można zobaczyć np. TUTAJ). Ach, zazdroszczę tym migdałom, też bym się pod palmy wybrała... Ale, wracając do tematu, jak pisałam kuleczki są słodziutkie, znowu, jak dla mnie, nawet za bardzo. Z drugiej strony ma to taką zaletę, że jednym Rawnello można się wystarczająco zasłodzić. Palma, pod którą są te migdały ewidentnie jest palmą kokosową - bowiem zapach i smak kokosa jest wyraźnie wyczuwalny. Dzięki temu, że masa nie jest zmielona na gładko kuleczki mają fajną strukturę i chrupiące kawałki migdałów, nieraz można trafić na całkiem duże (co widać na zdjęciu powyżej).



3. Gryczanki - w 3 smakach: czekoladowe, miodowe i owoce leśne


Skład: kiełkowana polska kasza gryczana, rodzynki, kiełkowany słonecznik
  • czekoladowe - dodatkowo: daktyle, surowa masa kakaowa 7% (surowe ziarno kakaowca, masło kakaowe, kakao w proszku, zawartość kakao min. 65%), wiórki kokosowe, kiełkowana kasza jaglana, kiełkowane siemię lniane, kiełkowana szałwia hiszpańska, kiełkowany amarantus
  • miodowe - dodatkowo: surowy polski miód pszczeli (11%), cynamon, gałka muszkatołowa
  • owoce leśne - dodatkowo: daktyle, owoce leśne 8% (polskie owoce aronii, polskie czarne jeżyny, żurawina), kiełkowana kasza jaglana, kiełkowane siemię lniane, kiełkowana szałwia hiszpańska, kiełkowany amarantus

Gryczanki to mój absolutny hit spośród testowanych produktów. Bo powiedzmy sobie szczerze, że nie ma wielkiej filozofii w zmiksowaniu suszonych owoców z orzechami i ulepieniu z tego batonów albo kuleczek. Gryczanki to coś całkowicie innego. Lekkie, chrupiące, delikatnie słodkie zlepki z kiełkowanych kasz i nasion, zlepione składnikami nadającymi im delikatny smak. To mój hit z kilku powodów: przede wszystkim zawierają one bardzo ciekawe składniki, o wysokiej wartości odżywczej, a poddanie kasz i nasion kiełkowaniu sprawia, że te zawarte w nich składniki odżywcze są lepiej przyswajalne. Ponadto są fajnie chrupiące, z wyczuwalnym smakiem niepalonej gryki i słonecznika i trzema różnymi nutami smakowymi. Są zdecydowanie mniej słodkie od poprzednich produktów, co pozwala delektować się smakiem poszczególnych składników, a ja to bardzo lubię. Z tych trzech rodzajów najbardziej przypadły mi do gustu miodowe - najbardziej aromatyczne, z wyraźnie wyczuwalnym zapachem i smakiem miodu, z dodatkiem korzennych przypraw. Jednocześnie w nich najmocniej czuć smak gryki. Pamiętajcie, że miód nie jest dobrym zastępnikiem cukru i generalnie lepiej go unikać, ale tutaj miodu nie jest dużo, daje on niepowtarzalną smakowitość i, co bardzo ważne, nie jest podgrzany, dzięki czemu nie traci swoich właściwości. Dwa pozostałe warianty smakowe też są pyszne, mniej się wyczuwa smak gryki, zawierają one ponadto kiełkowane: kaszę jaglaną, siemię, chia i amarantus, co dodatkowo wzbogaca je w składniki odżywcze. I mimo, że naprawdę lubię czekoladę i kakao, to spośród tych dwóch muszę przyznać pierwszeństwo owocom leśnym.




Podsumowując:

Plusy:
+ dobry skład, wysoka jakość, porządne wykonanie (a do tego ręczne), stawianie na naturalność
+ zdrowe, bardzo smaczne, słodkie choć bez dodatku cukru, o wysokiej wartości odżywczej
+ świetne dla alergików i osób na dietach eliminacyjnych
+ polski producent, wykorzystanie wielu polskich surowców
+ ładne, estetyczne opakowania, fajne nazwy
+ Gryczanki - produkt unikatowy i niepowtarzalny (a przynajmniej ja się z czymś podobnym nie spotkałam)

Minusy:
- mała dostępność (widziałam tylko w sklepach internetowych, natomiast nie w sklepach stacjonarnych; niestety w przypływie ochoty na te produkty nie wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu)
- dość wysoka cena (może odstraszać potencjalnych konsumentów; z drugiej strony ciężko się dziwić, że tyle kosztują biorąc pod uwagę wysokiej jakości surowce z upraw ekologicznych, wykorzystanie procesów jak np. kiełkowanie, ręczne wykonanie; niestety może być to powód, dla którego wiele osób wybierze słodycze pełne cukru i oleju palmowego albo tłuszczów trans,które są znacznie tańsze)
- jak dla mnie niektóre produkty są nawet za słodkie 😵 (ale to już kwestia gustu)

Dziękuję firmie Raw&Happy za produkty do recenzji. Życzę wielu ciekawych, zdrowych pomysłów i dalszego rozwoju, bo widzę duży potencjał.

Małgorzata Rusek / Dietetyk

Dietetyk z wykształcenia i pasji. Absolwentka SGGW w Warszawie. Kieruje się wiedzą opartą na dowodach naukowych, którą stale pogłębia zarówno samodzielnie, jak i uczestnicząc w szkoleniach i kursach. Wegetarianka i miłośniczka książek.

  1. Gryczanki kakaowe i batonik żurawinowy są najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do cukru - to dla mnie też niektóre a nawet większość jest za słodka ale najwyżej zje sie kilka a nie całe opakowanie na raz ;)

      Usuń
    2. Jak widać, każdy ma inny gust :)

      Usuń

Pięknie dziękuję za wszystkie komentarze, Wasze opinie są dla mnie niezmiernie ważne!
Będzie mi miło, jak osoby publikujące jako "Anonimowy" podpiszą się swoim imieniem czy ksywką :)

W przepisach często nie podaję ilości składników, chyba że jest to istotne, ponieważ są one zależne od indywidualnego zapotrzebowania.
Zalecenia odnośnie zdrowego odżywiania kieruję do zdrowych osób dorosłych o przeciętnej aktywności fizycznej. W przypadku innych osób mogą się one różnić.
Zdjęcia potraw oraz wszystkie teksty są mojego autorstwa i podlegają ochronie zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest zabronione.

Copyrights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Templatelib