9/21/2015

Parę słów o moim wegetarianizmie

Małgorzata Rusek
Przeglądając bloga można się szybko zorientować, że są na nim prawie same przepisy wegetariańskie. Powód jest bardzo prosty - jestem wegetarianką i o tym właśnie chciałam dzisiaj napisać.

Photo credit: Arya Ziai / Foter / CC BY
Na wstępnie chciałabym zaznaczyć, że nikogo do przejścia na tę dietę nie namawiam, nie uważam jej za najcudowniejszą, najwspanialszą i jedyną słuszną dietę na świecie. Dieta zawierająca mięso jak i dieta wykluczająca jego spożycie mogą być tak samo korzystne dla zdrowia, jeżeli są prawidłowo zbilansowane. Przejście na dietę wegetariańską nie oznacza, że automatycznie zaczynamy się zdrowo odżywiać. Można nie jeść mięsa i odżywiać się fatalnie (przecież większość słodyczy, frytki, chipsy i słodkie napoje są wegetariańskie), a można spożywać mięso i żywić się zdrowo. Tu naprawdę nie ma reguły i nie można nikogo prosto zaszufladkować na tej podstawie. Ale to taka dygresja, nie o tym miałam pisać.


Chciałam, żeby to był wpis o tym, co dało mi, jako dietetykowi, stosowanie diety wegetariańskiej. Nie będę pisać, dlaczego zdecydowałam się zrezygnować z mięsa. Wspomnę tylko, że było to od teraz niewiele ponad 1,5 roku, więc nie jest to bardzo długi okres czasu, ale nauczyłam się wielu rzeczy. Stosowanie na sobie diety wegetariańskiej jest dla mnie źródłem bezcennych wręcz doświadczeń i praktycznych umiejętności. Z żalem muszę stwierdzić, że na studiach przez 4 lata nie było prawie nic o diecie wegetariańskiej, poza bardzo ogólną teorią, a o diecie wegańskiej to już kompletnie nic nie było. Więc uznałam, że tajniki tych diet najlepiej zgłębiać... w kuchni. Nieocenionym źródłem wiedzy okazały się być blogi wegetariańskie i wegańskie, które zachęciły mnie do spróbowania bezmięsnych potraw - początkowo po prostu wypróbowywałam takie dania aż tak mi się spodobało, że postanowiłam w ogóle zrezygnować z mięsa. Nawiasem mówiąc, fascynacja blogami kulinarnymi zachęciła mnie też do założenia własnego bloga.


Photo credit: Max F. Williams / Foter / CC BY
Zatem, jakie widzę dla siebie, jako dietetyka, plusy stosowania diety wegetariańskiej?
  • Przede wszystkim nauczyłam się wykorzystywać w kuchni mnóstwo nowych produktów, szczególnie roślin strączkowych, których u mnie w domu prawie się nie jadało. Teraz już to zmieniłam i goszczą one regularnie na stole rodziców, którzy są nadal mięsożerni :)
  • Mam teraz mnóstwo wiedzy praktycznej, której nie da się nauczyć z żadnych książek, więc mogę bez problemu doradzać osobom na dietach bezmięsnych.
  • Lubię sięgać też po potrawy wegańskie (o swoich przemyśleniach na temat wegańskiego gotowania pisałam już przy okazji tego posta), a więc i pomysły, jak zrobić coś bez jajek, mleka i jego przetworów, co naprawdę bardzo się przydaje w przypadku diet eliminacyjnych stosowanych przy alergiach na tego typu produkty.
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że na blogu potrzeba przepisów z wykorzystaniem mięsa. I kiedyś takie przepisy się pojawią, bo kiedyś wrócę do jedzenia mięsa. Ale kiedy, to nie mam pojęcia. Na razie jest mi dobrze z tym sposobem odżywiania. Zresztą, mam nadzieję, że uda mi się tego bloga ciągnąć przez lata, to jest dopiero początek i jest jeszcze mnóstwo czasu na publikację przepisów na mięsne dania. Wiem, że jak wrócę do jedzenia mięsa, to na pewno moja dieta nie będzie taka sama, jak przed przejściem na wegetarianizm, będę nadal często jadała potrawy bezmięsne. Zresztą takie są najnowsze zalecenia, żeby ograniczyć spożycie mięsa (przy okazji polecam zapoznać się z tym postem). Wystarczy jeżeli w ciągu tygodnia na obiad mięso będzie 2-3 razy, ryba 1-2 razy, a w pozostałe dni obiady będą bezmięsne. Przy czym niestety dla dużej ilości osób bezmięsne obiady oznaczają naleśniki z serem albo jabłkami, kluski z serem, racuchy z jabłkami, placki ziemniaczane albo kopytka z sosem pieczarkowym, czasami jajko na twardo. A to nie o takie obiady chodzi! Przede wszystkim powinny one zawierać dużo warzyw, warto wykorzystać w nich też rośliny strączkowe, starać się unikać potraw smażonych (chyba, że beztłuszczowo), a obiady na słodko należy spożywać raczej sporadycznie. Możliwości jest naprawdę mnóstwo, zachęcam do przeglądania moich propozycji. Niech te wegetariańskie przepisy staną się inspiracją do zmniejszenia spożycia mięsa i spróbowania czegoś nowego.

Małgorzata Rusek / Dietetyk

Dietetyk z wykształcenia i pasji. Absolwentka SGGW w Warszawie. Kieruje się wiedzą opartą na dowodach naukowych, którą stale pogłębia zarówno samodzielnie, jak i uczestnicząc w szkoleniach i kursach. Wegetarianka i miłośniczka książek.

W przepisach często nie podaję ilości składników, chyba że jest to istotne, ponieważ są one zależne od indywidualnego zapotrzebowania.
Zalecenia odnośnie zdrowego odżywiania kieruję do zdrowych osób dorosłych o przeciętnej aktywności fizycznej. W przypadku innych osób mogą się one różnić.
Zdjęcia potraw oraz wszystkie teksty są mojego autorstwa i podlegają ochronie zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest zabronione.

Copyrights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Templatelib