5/22/2017

Rozsądne odchudzanie w cukrzycy - bez efektu jo-jo

Małgorzata Rusek
  1. Jakie korzyści dla zdrowia diabetyka daje utrata zbędnych kilogramów?
  2. Czy diabetykowi z insulinoopornością trudniej jest schudnąć?
  3. Czy istnieją jakiekolwiek przeciwwskazania, aby rozpocząć odchudzanie w cukrzycy?
  4. Jak powinna wyglądać dieta odchudzająca, która nie rozreguluje poziomów cukru we krwi?
  5. Od czego najlepiej zacząć walkę z nadwagą, aby nie zawiesić sobie poprzeczki zbyt wysoko?
  6. Jak uniknąć słomianego zapału i podtrzymać motywację do utraty zbędnych kilogramów?
  7. Dlaczego popularne głodówki są szkodliwe dla zdrowia? I czy monodiety również?
  8. Jak powstrzymać się przed pojadaniem, nazywanym popularnie podjadaniem?
  9. Czy odchudzanie w cukrzycy można wspomagać suplementami diety?


Na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedzi w wywiadzie eksperckim, jakiego udzieliłam portalowi cukiernapoziomie.pl

LINK


Zachęcam do przeczytania nie tylko osoby zmagające się z cukrzycą, ale też wszystkich innych chcących pozbyć się nadmiernych kilogramów oraz osoby mające problemy z motywacją - znajdziecie tu parę cennych porad 😉.

Zdjęcie na licencji CC0, pixabay.com

5/12/2017

Zupa-krem z marchewki i soczewicy

Małgorzata Rusek
Zupy-krem to najprostsze zupy świata 😁. Tym razem zrobiłam zupę, która na dobrą sprawę składa się z 2 produktów - poczciwej swojskiej marchewki i cudownej wielozadaniowej soczewicy. Dodałam też pietruszkę - korzeń do zupy, a natkę (i to taką w wersji gigant!) na wierzch. Do tego przyprawy i tyle! Można tę zupę doprawić na kilka sposobów - to fajny patent, jak robimy większą ilość na kilka dni - wystarczy zrobić wersję podstawową, którą każdego dnia można dosmaczyć innym dodatkiem. Mniam! Pyszne, zdrowe, szybkie, proste i pełnowartościowe! Do tego w cieszącym oczy optymistycznym kolorze 😉.



Składniki:
  • marchewka
  • czerwona soczewica
  • korzeń pietruszki (opcjonalnie)
  • sól
  • pieprz
  • olej rzepakowy
  • dodatki - różne wersje smakowe:
    • koncentrat pomidorowy
    • majeranek
    • imbir, kumin
    • tymianek
    • garam masala

Wykonanie:
  1. Marchewkę i pietruszkę obrać, pokroić w plasterki grubości około 7 mm. Wrzucić do garnka, zalać wodą tyle, żeby były przykryte i od momentu zagotowania gotować około 10 minut.
  2. Dorzucić soczewicę i gotować aż wszystkie składniki będą miękkie (około 15 minut).
  3. Zmiksować na gładki krem i doprawić wedle uznania. Na talerzu polać olejem, można posypać natką pietruszki / kolendry / pestkami / szczypiorkiem itp.

- Pietruszko, dlaczego masz takie duże liście? - Żeby dostarczyć Ci więcej żelaza.

5/04/2017

Recenzja czerwonych herbat ze sklepu VarieTea

Małgorzata Rusek
W ramach współpracy ze sklepem internetowym VarieTea specjalizującym się z sprzedaży różnego rodzaju herbat, miałam przyjemność przetestować czerwone herbaty Pu-erh. Dużo o właściwościach czerwonej herbaty pisałam w tym artykule ⇒ CZĘŚĆ 1, CZĘŚĆ 2.


Przypomnę pokrótce, dlaczego m.in. warto pić czerwoną herbatę:
  • ma właściwości antyoksydacyjne, zmniejsza stan zapalny;
  • zmniejsza powstawanie tkanki tłuszczowej i przyspiesza jej utratę;
  • korzystnie wpływa na profil lipidowy krwi, m.in. obniża poziom cholesterolu;
  • obniża poziom cukru we krwi;
  • zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę;
  • zmniejsza negatywne działanie diety wysokotłuszczowej na wątrobę;
  • chroni zęby przed próchnicą.


Wszystkie testowane przeze mnie herbaty przygotowuje się w następujący sposób:
  • Temperatura: 95 stopni
  • Ilość: 1 łyżeczka na filiżankę (napar jest mocny)
  • Czas: 3-5 minut
  • Możliwe jest dwu- lub trzykrotne zaparzenie tej samej porcji liści. Napar powinno spożywać się 30 minut po posiłku.


Skład: Pu-Erh, mięta pieprzowa, kawałki pomarańczy, skórka cytrynowa, aromat owoców cytrusowych


Jest to mieszanka czerwonej herbaty Pu-erh z miętą i cytrusami. Pachnie obłędnie, ma intensywny zapach cytrusów, szczególnie mocno wyczuwalna jest cytryna. Jednak zapach ten pochodzi w głównej mierze od dodanego aromatu, dlatego cytrusowy aromat nie przekłada się na smak tych owoców. Mimo to napar jest bardzo smaczny, czerwona herbata i mięta są świetnie zharmonizowane. Dodatek mięty "przykrywa" charakterystyczny ziemisty posmak czerwonej herbaty, który wielu osobom nie odpowiada, a jednocześnie mięta nie dominuje. Najsilniej jest wyczuwalna przy pierwszym parzeniu, potem jej smak lekko słabnie. Ogólnie herbata jest pyszna, podpasuje też osobom, które nie są amatorami czerwonej herbaty. Ma piękny, świeży aromat cytrusów, oraz - jak widać na zdjęciu - kawałki suszonych owoców. Połączenie z miętą jest dosyć niecodzienne, na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwne, ale efekt jest naprawdę świetny. Szczerze polecam tą mieszankę!



2. Pu-Erh Jeżynowo-Truskawkowy
Skład: Pu-erh, jeżyna, truskawka


Jest to czerwona herbata z dodatkiem suszonych owoców - jak widać na zdjęciu, można w niej znaleźć nawet całe wysuszone jeżyny! Pachnie bardzo przyjemnie, najsilniej czuć piękny aromat truskawek. W smaku dodatek owoców jest lekko wyczuwalny, dobrze współgra ze smakiem herbaty. W tej mieszance nie ma żadnych dodatków poza owocami, dlatego smak czerwonej herbaty jako takiej jest najmocniej wyczuwalny w porównaniu z innymi testowanymi przeze mnie herbatami. Nie ma ona jednak tak silnie ziemistego posmaku, jak czerwone herbaty innych firm, które piłam, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Dodatkowo bardzo duży plus za prosty, naturalny skład - kolejna herbata naprawdę warta polecenia!



3. Pu-Erh Smukła Sylwetka
Skład: Pu-erh, yerba mate, skórka pomarańczy, bławatek, kwiat słonecznika


Świetna mieszanka z yerba mate, pyszna! Nazwa mnie nie zachęca, bo jestem przeciwnikiem nazywania produktów w stylu "herbatka na odchudzanie", ale w smaku jest wspaniała. Dodatek yerba mate to strzał w dziesiątkę, ta mieszanka jest moim absolutnym faworytem. Ma piękny zapach pomarańczy i świetnie zharmonizowany smak czerwonej herbaty z yerba mate, nawet ta druga jest w smaku bardziej wyczuwalna, dzięki czemu całość jest delikatna, lekko słodka. Nie jestem znawczynią ani koneserem yerba mate, czytałam, że smakuje mulasto. Cóż, najwyraźniej nigdy nie piłam prawdziwej yerba mate, jedynie w tej mieszance oraz w torebkach - za taką profanację yerba mate zostałabym zlinczowana przez jej miłośników. Ale taka mi smakuje, więc trudno, wolę smaczną niż "prawdziwą" 😏.



Podsumowując, wszystkie testowane przeze mnie herbaty były przepyszne, gdybym miała wybrać swoją ulubioną, to byłaby to mieszanka z dodatkiem yerba mate, na drugim miejscu z miętą. W tych dwóch mieszankach smak czerwonej herbaty jest delikatniejszy, dlatego osoby, które nie przepadają za tym rodzajem herbaty, powinny je bez problemu polubić. Wszystkie herbaty spełniły moje oczekiwania, a nawet więcej - dzięki nim na nowo odkryłam przyjemność płynącą z picia czerwonej herbaty, która była do tej pory moim najmniej ulubionym rodzajem (a naprawdę jestem wielką miłośniczką herbaty!)


Plusy:
+ wysoka jakość
+ dobrze skomponowane smaki
+ duży dodatek suszonych owoców
+ wydajne - można parzyć nawet 3 razy, a smak jest niewiele słabszy, dodatkowo każde parzenie smakuje troszkę inaczej
+ estetyczne i praktyczne, szczelne opakowania zapobiegające przed utratą aromatu
+ bardzo porządnie zapakowane do transportu, dzięki czemu docierają do nas w nienaruszonym stanie


Minusy:
- dodatek aromatu zamiast większej ilości suszonych owoców do mieszanki z miętą (przez co zapach jest co prawda obłędny, ale brakuje potem smaku)
- czerwona herbata nie wszystkim odpowiada (polecam takim osobom wybrać mieszankę z yerba mate albo miętą)


Artykuł powstał w ramach współpracy ze sklepem VarieTea.
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z ofertą tego sklepu, która jest naprawdę szeroka i różnorodna. Jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, raczej może być problem z ograniczeniem się do "tylko paru" produktów 😉. Mnie ten sklep bardzo przypadł do gustu i mogę go polecić z czystym sumieniem.

4/29/2017

Właściwości czerwonej herbaty cz. 2

Małgorzata Rusek
W pierwszej części tekstu skupiłam się na pozytywnych aspektach spożywania czerwonej herbaty, w tej części chciałabym przedstawić minusy (ale nie tylko 😏) picia tego naparu. Zanim jednak przejdę do pisania o negatywach, w ramach krótkiego przypomnienia, szybkie podsumowanie części 1.

Pu-Erh Citrus-Mint

Pozytywne aspekty spożywania czerwonej herbaty:
  • ma właściwości antyoksydacyjne, zmniejsza stan zapalny [3];
  • delikatnie pobudza, rozszerza naczynia krwionośne [3];
  • zmniejsza powstawanie tkanki tłuszczowej i przyspiesza jej utratę [6];
  • korzystnie wpływa na profil lipidowy krwi, m.in. obniża poziom cholesterolu [6];
  • obniża poziom cukru we krwi [7];
  • zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę [7];
  • łagodzi objawy alergii typu IV [8];
  • zmniejsza negatywne działanie diety wysokotłuszczowej na wątrobę [9];
  • jest dobrym źródłem chromu [10];
  • chroni zęby przed próchnicą - zawiera fluor, ważny budulec zębów (1 szklanka naparu pokrywa 7-10% zapotrzebowania na ten pierwiastek osoby dorosłej), a dodatkowo ma działanie przeciwbakteryjne [5, 11].

Większość tych właściwości jest wspólnych dla herbat ogółem, zazwyczaj najsilniejsze działanie wykazuje herbata zielona, jednak dla czerwonej charakterystyczny jest wpływ na redukcję masy ciała oraz profil lipidowy krwi.


Łyżka dziegciu w beczce miodu
Żeby nie było tak różowo, picie herbaty ma też swoje negatywne strony. Herbata zawiera zarówno związki o działaniu korzystnym, jak i niekorzystnym - a co więcej, często są to dokładnie te same związki!
  • zmniejsza wchłanianie żelaza niehemowego (które stanowi 90%, a u osób niejedzących mięsa 100% spożywanego żelaza) nawet o 80% [11];
  • zmniejsza także wchłanianie innych składników odżywczych - wapnia, magnezu, cynku, witamin z grupy B;
  • herbata może być zanieczyszczona metalami ciężkimi, aczkolwiek zazwyczaj są to niewielkie ilości; we wspomnianym wcześniej badaniu naukowców z Wysp Kanaryjskich stwierdzono, że zwyczajowo spożywana ilość czerwonej herbaty dostarcza niewielkich ilości metali ciężkich: kadmu - około 2% dawki bezpiecznej, a ołowiu około 0,08% dawki bezpiecznej [10]; są to na tyle małe ilości, że nie stanowią zagrożenia dla zdrowia.

Herbaty nie należy podawać małym dzieciom, z jej spożyciem powinny też uważać osoby z niedokrwistością. Ze względu na to, że utrudnia wchłanianie składników odżywczych zaleca się pić ją między posiłkami. Jednak trzeba przyznać, że jej dobroczynne działanie jest dużo większe niż potencjalne skutki szkodliwe.

Ile tej herbaty pić?
Wyniki badań, które przedstawiłam, pokazują wprost cudowne działanie czerwonej herbaty. Faktycznie, niektóre są wręcz spektakularne - jak pokazane na poniższym wykresie pochodzącym z badania na szczurach dostających dietę wysokotłuszczową a dotyczące poziomu cukru we krwi:
  • normal - poziom cukru we krwi szczurów otrzymujących zwyczajną karmę;
  • high fat - poziom cukru we krwi szczurów na diecie wysokotłuszczowej (zwróćcie przy okazji uwagę, jak wysokie spożycie tłuszczu wpływa na poziom glukozy we krwi!);
  • low, middle, high - poziom cukru we krwi szczurów na diecie wysokotłuszczowej otrzymujących coraz wyższe dawki ekstraktu z herbaty Pu-erh.

Źródło: Su i wsp., 2016

Skoro ta herbata taka cudowna, to hulaj dusza, piekła nie ma, można jeść co się chce, wypije się herbatkę i będzie po kłopocie, uniknie się wszystkich problemów zdrowotnych spowodowanych złym odżywianiem... No, to byłoby za proste. Po pierwsze wiele badań to badania na zwierzętach i ich wyników nie można tak po prostu przenieść na ludzi, bo może się okazać, że na nas dana substancja działa inaczej. Po drugie w badaniach wykorzystuje się ekstrakt z herbaty - czyli coś o dużym stężeniu.

To ile by trzeba wypić, żeby teoretycznie uzyskać takie wyniki, jak w badaniach?
Weźmy sobie przykładowe dane z badań:
  • szczury otrzymywały od 100 do 400 mg ekstraktu na 1 kg masy ciała;
  • polifenole w tym ekstrakcie stanowiły 31% [7];
  • zawartość polifenoli w naparach czerwonej herbaty to ok. 81 mg / 100 ml [12].
Teraz trochę matematyki i dowiemy się, że osoba o masie ciała 50 kg musiałaby wypijać od 1,9 do 7,6 litra herbaty dziennie. To raczej sporo zważywszy, że przy wyższych dawkach obserwowano lepsze efekty...


To czy w takim razie nie warto pić herbaty? Warto! Wiadomo, że nie da się jej pić wiadrami i nie uzyskamy takich spektakularnych efektów jak w niektórych badaniach, ale herbatę warto pić ze względu na jej właściwości przeciwutleniające. Po prostu nie oczekujmy cudów! Samo picie czerwonej herbaty nie sprawi, że nadmierne kilogramy staną się tylko wspomnieniem, ale może pomóc w procesie ich gubienia, zwłaszcza jeżeli zamienimy słodkie napoje na niesłodzoną herbatę. Pijmy herbatę dla przyjemności, ze względu na jej smak. W zimne dni pijmy gorącą herbatę, w upały możemy zrobić własną ice-tea bez dodatku cukru, żeby się nią schładzać, jeżeli nie lubimy pić czystej wody. Wszystko z rozsądkiem. To moja ulubiona zasada - że "odżywać się zdrowo" znaczy "ze zdrowym rozsądkiem". A dobra herbata może (a nawet powinna) stanowić element zdrowej diety.

Źródła:
  • [1] Stańczyk A.: Właściwości zdrowotne wybranych gatunków herbat. Bromatologia i Chemia Toksykologiczna 2010, 4, str. 498 - 504.
  • [2] Miazga-Sławińska M., Grzegorczyk A.: Herbaty - rodzaje, właściwości, jakość i zafałszowania. Kosmos. Problemy nauk biologicznych 2014, tom 63, nr 3, str. 473-479.
  • [3] Michalak-Majewska M.: Właściwości herbaty. Część 1. Znaczenie żywieniowe. Nauka Przyroda Technologie 2011, tom 5, zeszyt 6, str. 1-11.
  • [4] Rusinek E.: Evaluation of soluble oxalates content in infusions of different kinds of tea and coffee available on the Polish market. Roczniki Państwowych Zakładów Higieny 2012, 63, nr 1, str. 25-30.
  • [5] Ostrowska J.: Herbaty - naturalne źródło antyoksydantów. Gazeta Farmaceutyczna 2008 nr 1, str. 46-50.
  • [6] Yang T.Y., Chou J.I., Ueng K.C., Chou M.Y., Yang J.J., Lin-Shiau S.Y., Hu M.E., Lin J.K.: Weight Reduction Effect of Puerh Tea in Male Patients with Metabolic Syndrome. Phytotheraphy Research 2014, 28, str. 1096-1101.
  • [7] Du W.H., Peng S.M., Liu Z.H., Shi L., Tan L.F., Zou X.Q.: Hypoglycemic Effect of the Water Extract of Pu-erh Tea. Journal of Agricultural and Food Chemistry 2012, 60, s. 10126-10132.
  • [8] Yamazaki K., Yoshino K., Yagi Ch., Miyase T., Sano M.: Inhibitory Effects of Pu-erh Tea Leaves on Mouse Type IV Allergy. Food and Nutrition Sciences, 2012, 3, str. 394-400.
  • [9] Su J., Wang X., Song W., Bai X., Li C.: Reducing oxidative stress and hepatoprotective effect of water extracts from Pu-erh tea on rats with high-fat diet. Food Science and Human Wellness 2016, nr 5, str. 199-206.
  • [10] Gonzalez-Weller D., Rubio C., Gutiérrez A.J., Pérez B., Hernández-Sánchez C., Caballero J.M., Revert C., Hardisson A.: Dietary Content and Evaluation of Metals in Four Types of Tea (White, Black, Red and Green) Consumed by the Population of the Canary Islands. Pharmaceutica Analytica Acta 2015, tom 6, nr 10, str. 1-10.
  • [11] Wierzejska R.: Wpływ picia herbaty na zdrowie - aktualny stan wiedzy. Przegląd Epidemiologiczny 2014, nr 68, str. 595-599.
  • [12] Rusinek-Prystupa E.: Zawartość związków biologicznie czynnych w naparach różnych gatunków herbat w zależności od czasu parzenia. Bromatologia i Chemia Toksykologiczna 2013, tom 46, nr 1, str. 48-52.


Artykuł powstał w ramach współpracy ze sklepem VarieTea.

4/25/2017

Właściwości czerwonej herbaty cz. 1

Małgorzata Rusek
Czerwona herbata zapewne kojarzy się wielu osobom z właściwościami odchudzającymi. Bardzo sprytnie autorzy reklam wyrobili gdzieś w naszej podświadomości skojarzenie między czerwoną herbatą a odchudzaniem. W tym artykule opowiem co nieco o czerwonej herbacie i przedstawię jej właściwości udowodnione badaniami naukowymi. A żeby Was nie trzymać w niepewności, jak z tym odchudzaniem jest, to zacznę od tej (palącej) kwestii.

Pu-Erh Jeżynowo-Truskawkowy

Czy czerwona herbata odchudza?
Będę bezpośrednia i szczera (do bólu?) - NIE. Czerwona herbata nie odchudza. Mogę to napisać z całym przekonaniem nie zaglądając w ogóle do badań naukowych. Ale jak to? Pozwólcie, że zaraz wyjaśnię. Czerwona herbata ani żadna inna substancja nie jest cudownym "lekiem" na nadmiar kilogramów, od samego picia czerwonej herbaty nie zgubi się nadmiarów masy ciała. Odchudzanie się jest procesem, w którym główną rolę odgrywa zmiana swoich nawyków żywieniowych oraz zwiększenie aktywności fizycznej. No, niestety, to byłoby zbyt proste, żeby wystarczyło wypić coś albo połknąć parę tabletek i dzięki temu pozbyć się oponki z brzucha. Dlatego twierdzę, że czerwona herbata nie odchudza - chociaż może w tym procesie pomóc, o czym napiszę w dalszej części artykułu i w oparciu o badania naukowe. Zapraszam do dalszej lektury, bo mam dla Was parę ciekawostek!

Czemu czerwona herbata jest... czerwona?
Herbatę czerwoną otrzymuje się w wyniku częściowej (30-50%) fermentacji liści [1]. Proces ten przerywa się, gdy końce listków stają się lekko czerwone. W wyniku fermentacji obniża się ilość garbników, a uwalniana jest kofeina (kofeina zawarta w herbacie nazywa się "teina", ale jest to dokładnie ten sam związek) i olejki eteryczne. Wysoka zawartość tychże olejków sprawia, że czerwona herbata jest spośród innych rodzajów najbardziej aromatyczna, o korzennym smaku i charakterystycznym zapachu [2]. Podczas fermentacji zachodzą przemiany związków naturalnie zawartych w herbacianych liściach - pojedyncze cząsteczki katechin łączą się ze sobą w pary albo trójki a powstałe związki nadają fermentowanej herbacie charakterystyczną barwę. W tym przypadku - częściowej fermentacji - powstają tzw. tearubiginy, które są czerwone, ale gdyby nie przerwać procesu fermentacji powstałyby inne związki i otrzymalibyśmy herbatę czarną [3]. Czerwona herbata ze względu na częściową fermentację jest jakby rodzajem pośrednim między herbatą zieloną (w ogóle nie fermentowaną) i czarną (całkowicie sfermentowaną) i łączy cechy tych skrajnych rodzajów [1].
Ciekawostka: największym producentem herbaty są Indie (1,1 mln ton), Chiny są na 2. miejscu (0,9 mln ton), a na 3. ex aequo Sri Lanka i Kenia (po 0,3 mln ton rocznie) [2].

Herbata Pu-ehr
Herbata Pu-erh wywodzi się z Chin. Jest szczególnym rodzajem czerwonej herbaty, charakteryzuje się wyższym stopniem sfermentowania (70%) niż czerwone herbaty, ale i tak jest do nich zaliczana. Ma ona drobne, nieregularne, brązowe liście, które przechodzą dodatkowy proces fermentacji i leżakowania. Przez to po zaparzeniu daje ciemnobrunatny napar o ziemistym smaku i bardzo intensywnym zapachu. Ciekawostką jest, że herbata ta może być przechowywana nawet 50 lat [1].

Co w herbatach "siedzi"?
Dobroczynne działanie herbat - ogólnie wszystkich rodzajów - wynika z obecności w nich różnych związków. Najprościej możemy podzielić je na:
  • alkaloidy - kofeina, teobromina;
  • flawonoidy - polifenole, katechiny, taniny;
  • składniki mineralne;
  • kwasy organiczne - szczawiowy, cytrynowy, jabłkowy i inne;
  • pozostałe związki - niewielkie ilości węglowodanów, białek, tłuszczów oraz chlorofil (zielony barwnik) [4].

Katechiny - są to związki z grupy polifenoli o silnych właściwościach przeciwutleniających. To one w głównej mierze są odpowiedzialne za pozytywny wpływ herbaty na zdrowie. Właściwości przeciwutleniające herbaty powodują, że regularne picie naparów herbacianych zmniejsza ryzyko m.in. nowotworów, chorób układu sercowo-naczyniowego, chociaż warto pamiętać, że najsilniejsze działanie ma herbata zielona [3].

Teina - ma ona słabsze działanie niż kofeina obecna w kawie dlatego, że wchłaniana jest dopiero w jelitach (kofeina z kawy wchłania się już w żołądku) i wolniej przedostaje się do krwi, ale jej efekty utrzymują się dłużej. Dodatkowo wchłanianie spowalniają zawarte w herbacie garbniki [5]. Teina, podobnie jak kofeina, działa pobudzająco, łagodzi uczucie zmęczenia. Warto pamiętać, że działanie pobudzające ma herbata parzona krótko (2-3 minuty), a gdy zaparzamy ją dłużej, będzie wpływać na nas kojąco i uspokajająco [3].

Ciekawostka: wyróżnia się 3 odmiany herbaty jako rośliny:
  • chińską - krzew o wysokości 3-4,5 m i liściach długości 5 cm
  • assamską - drzewo osiągające wysokość aż 15-18 m i mające 15-30-centymetrowe liście
  • z Kambodży - roślina wysokości 4,5 m [2]

Herbata Pu-ehr a masa ciała
Obiecałam, że będzie o wpływie na redukcję masy ciała, więc jest. Przytoczę wyniki jednego z badań, ponieważ to badanie daje mocne dowody. Wzięło w nim udział 70 osób a zespołem metabolicznym. Badacze obserwowali, jak spożywanie przez 3 miesiące ekstraktu z herbaty Pu-erh (w sumie 1 g dziennie w postaci kapsułek) wpłynie na masę ciała i inne parametry stanu zdrowia. W grupie, która przyjmowała ekstrakt zaobserwowano zmniejszenie masy ciała średnio o 1,3 kg, podczas gdy w grupie placebo było to 0,23 kg. Z kolei zażywanie ekstraktu z herbaty Pu Erh nie wpłynęło na poziom cholesterolu, triglicerydów ani hemoglobiny glikowanej (która świadczy o prawidłowym lub nie stężeniu cukru we krwi) wśród badanych osób - aczkolwiek w innych badaniach obserwowano korzystny wpływ na profil lipidowy krwi i zmniejszenie poziomu cukru we krwi. Panie mogą być niestety zawiedzione, bo w tym badaniu lepsze efekty utraty zbędnych kilogramów uzyskali panowie. Ma to związek z różnym rozmieszczeniem tkanki tłuszczowej u kobiet i mężczyzn [6].

W jaki sposób czerwona herbata przyczynia się do obniżenia masy ciała?
Zawarte w niej związki:
  • zmniejszają powstawanie tkanki tłuszczowej - hamują działanie enzymów odpowiedzialnych za jej syntezę oraz hamują namnażanie komórek tłuszczowych;
  • zwiększają degradację tkanki tłuszczowej (również poprzez wpływ na aktywność odpowiednich enzymów);
  • zawarty w herbacie kwas galusowy zmniejsza gromadzenie tkanki tłuszczowej trzewnej - otaczającej narządy wewnętrzne;
  • w niewielkim stopniu zwiększają wydatek energetyczny;
  • wpływają na uczucie sytości [6].

Herbata Pu-erh a poziom cukru we krwi
W badaniu przeprowadzonym na otyłych myszach z cukrzycą, chińscy naukowcy wykazali, że ekstrakt z herbaty Pu-erh obniża poziom cukru we krwi. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze powoduje on, że wątroba wychwytuje większe ilości glukozy z krwi, a po drugie zmniejsza ilość glukozy wchłoniętej w jelitach, ponieważ hamuje aktywność enzymów rozkładających dwucukry na mniejsze przyswajalne cząsteczki. Podawanie tego ekstraktu poprawiało odpowiedź na insulinę i tolerancję glukozy, które są zaburzone w cukrzycy typu 2 [7].

Herbata Pu-erh a alergia typu IV
W badaniu na myszach wykazano, że ekstrakt z herbaty Pu-erh zmniejszał objawy jednego z typów alergii - oznaczanego jako typ IV (tzw. alergia opóźniona) - który najczęściej daje objawy skórne. Ekstrakt był podawany zarówno doustnie jak i na skórę [8]. Wiadomo, że ekstrakt ma wysokie stężenie, ale może okłady z herbaty mogłyby łagodzić skórne objawy alergii?

Działanie hepatoprotekcyjne herbaty Pu-erh
W badaniu z wykorzystaniem szczurów karmionych dietą wysokotłuszczową wykazano działanie ochronne na wątrobę (hepatoprotekcyjne) ekstraktu herbaty Pu-erh. Szczury dostawały karmę, której 20% stanowił smalec - źródło tłuszczów nasyconych, a dodatkowo 10% cukier - więc nie była to dieta, którą by można uznać za "zdrową". Jednak jednoczesne podawanie tym szczurom ekstraktu z czerwonej herbaty uchroniło je przed otyłością, hiperglikemią i cukrzycą oraz uszkodzeniem i stłuszczeniem wątroby, zmniejszyło stan zapalny - który nasila dieta wysokotłuszczowa. Ekstrakt z herbaty Pu-erh łagodził insulinooporność powodowaną przez dietę wysokotłuszczową, ponieważ zapobiegał nadmiernemu zwiększeniu masy ciała i ilości trzewnej tkanki tłuszczowej [9].

Czerwona herbata jako źródło składników odżywczych
Naukowcy z Wysp Kanaryjskich zbadali w jakim stopniu spożywanie herbaty może pokryć zapotrzebowanie na niektóre pierwiastki. W obliczeniach założono, że średnio spożywa się dziennie napary sporządzone z 2 g liści, wzięto również pod uwagę, stopień w jakim te składniki przechodzą z liści do naparu, stąd wyniki tego badania dają dobry pogląd na to, w jakim stopniu czerwona herbata może pokryć zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze [10].

Zwyczajowo spożywana ilość czerwonej herbaty pokrywa normy spożycia na niektóre składniki odżywcze w następującym stopniu:
  • chrom - 15-26%
  • miedź - 1,7-2,2%
  • żelazo - 2,5-5,7%
  • magnez - 0,05-0,08%
  • cynk - 0,13-0,18%
Jak widać czerwona herbata może być źródłem sporej ilości chromu, natomiast zapotrzebowanie na inne mikroelementy pokrywa w niewielkim stopniu [10].

Dalsza część artykułu razem ze źródłami ⇒ tutaj.
Artykuł powstał w ramach współpracy ze sklepem VarieTea.

4/23/2017

Chałwa dwukolorowa klasyczna i kakaowa

Małgorzata Rusek
Przepis-hit i petarda! 💣
Domowej produkcji chałwa, która zrobiła furorę już na niejednej imprezie 😊. Słodzona erytrolem - można użyć też ksylitol (radzę dać go mniej niż erytrolu w przepisie). Przy takich proporcjach, jakie podaję, wychodzi dosyć słodka - jak to chałwa - ale mniej słodka niż sklepowa. Koniecznie musi spędzić minimum parę godzin w lodówce, chociaż najlepiej przynajmniej 2-3 dni - wtedy smaki przechodzą między sobą i nabiera charakterystycznej lekko ciągliwej struktury.

Wolę ją robić z dodatkiem oleju rzepakowego jako elementu sklejającego, dodatkowo używam oleju nierafinowanego, który ma lekko orzechowy smak. Wolę dać taki olej ze względów zdrowotnych, chociaż wtedy chałwa wychodzi dosyć miękka. Można dać olej rzepakowy i (wcześniej rozpuszczony) olej kokosowy w proporcji 1:1, wtedy chałwa będzie miała jakiś bardziej konkretny kształt 😉. Można robić różne wersje smakowe czy dodać np. orzechy. Jest pole do popisu! Ostrzegam - jest tak pyszna, że ciężko poprzestać na jednym kawałku! 😁



Składniki: 
na około 30 kawałków ze zdjęcia

  • 200 g sezamu
  • 50 g erytrolu
  • 4 łyżki oleju rzepakowego nierafinowanego (40 g)
  • w wersji kakaowej dodatkowo 2 łyżki kakao (20 g)


Wykonanie:
  1. Sezam delikatni podprażyć na suchej patelni - trzeba uważać, żeby go za mocno nie podpiec, ponieważ staje się gorzki. Wystudzić.
  2. Najpierw erytrol zmielić na puder w młynku albo wysokoobrotowym blenderze kielichowym, następnie sezam zmielić na proszek. Dokładnie wymieszać sezam z erytrolem i ewentualnie kakao, potem dodać olej i wymieszać ugniatając najlepiej ręką - składniki powinny się bez problemu połączyć, a zagniatając ręką dodatkowo wyciska się trochę tłuszczu z sezamu.
  3. Ulepić wałek - ja zrobiłam 2 wałki z każdego z "kolorów" i skręciłam je ze sobą otrzymując dwukolorową chałwę - zawinąć w folię spożywczą albo przełożyć do płaskiego pojemnika i włożyć do lodówki na przynajmniej kilka godzin.
  4. Chałwę przechowywać w lodówce, najlepsza jest po paru dniach 😏. Jest dosyć trwała, znajoma trzymała ją w lodówce miesiąc i nic się nie stało - zresztą tu nie ma się co zepsuć, może ewentualnie zjełczeć (ale tego byśmy bardzo nie chcieli 😕).




Porównanie wartości odżywczych dla 1 kawałka (10 g) chałwy ze sklepu i chałwy z mojego przepisu:

Produkt Energia
[kcal]
Białko
[g]
Tłuszcze
[g]
Tłuszcze nasycone
[g]
Węglowodany
[g]
Cukry
[g]
Błonnik
[g]
Sklepowa chałwa 52 1,3 3 0,4 4,7 2,9 0,7
"Moja" chałwa55 1,6 5,40,6 0,80 0,5

4/20/2017

Tofucznica z pieczarkami

Małgorzata Rusek
Lubię eksperymentować z kuchnią wegańską, stąd na blogu już drugi przepis na wegańską jajecznicę czyli tofucznicę, podczas gdy przepisu na prawdziwą jejecznicę próżno szukać. No cóż, po prostu wydaje mi się, że jajecznica jest zbyt prozaicznym daniem, by podawać na nią przepis, a ponadto ja zwyczajnie za jajecznicą nie przepadam, a z kolei tofucznica świetnie wstrzeliła się w mój gust 😊. Poza tym tofucznica jest dużo ciekawsza dla mojego wewnętrznego kulinarnego odkrywcy, bo w końcu zrobienie czegoś, co smakiem i wyglądem do złudzenia przypomina jajecznicę, ale jajek nie zawiera, to jest coś! Żeby zrobić takie oszustwo, niezbędna jest czarna sól, zwana też jajeczną albo Kala Namak, płatki drożdżowe (radzę ich nie pomijać, choć i bez nich się uda), tofu - jak sama nazwa wskazuje - oraz kurkuma odpowiedzialna za nadanie odpowiedniego koloru. Są tu te dwa "dziwne" i trudniej dostępne składniki, ale jak raz się kupi opakowanie, to starcza na długo. A jak już się kupi, to trzeba wykorzystywać, stąd od czasu do czasu pojawiają się one w moich przepisach 😉.



Składniki:
na 2 porcje
  • 1 kostka tofu naturalnego (180 g)
  • ⅓-½ łyżeczki czarnej soli Kala Namak
  • 2 łyżki płatków drożdżowych (10 g)
  • ¼-⅓ łyżeczki kurkumy
  • 1 mała cebula (50 g)
  • około 6 średnich pieczarek (120 g)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (20 g)
  • posiekany szczypiorek albo natka pietruszki albo kiełki
  • szczypta świeżo zmielonego pieprzu

Wykonanie:
  1. Tofu rozgnieść widelcem, wymieszać z solą, płatkami drożdżowymi i kurkumą.
  2. Cebulę obrać, pokroić w kostkę, wrzucić na patelnię, dolać trochę wody i dusić pod przykryciem.
  3. Pieczarki umyć, pokroić na kawałki. Dorzucić do cebuli i dalej dusić pod przykryciem parę minut, następnie zdjąć pokrywkę i odparować większość wody.
  4. Na patelnię dorzucić tofu i mieszać aż odparuje reszta wody. Wyłączyć, dodać olej i dokładnie wymieszać.
  5. Wyłożyć na talerze, posypać "czymś zielonym" i świeżo zmielonym pieprzem. Podawać najlepiej z razowym pieczywem i dodatkową porcją warzyw.



Pieczarkowy Tydzień 2017 Wysmakowane śniadania

4/10/2017

Bakłażany z ciecierzycą w sosie pomidorowym po indyjsku z ryżem

Małgorzata Rusek
Potrawa, która swoim smakiem i zapachem przywołuje wspomnienie lata oraz pozwala zmysłami przenieść się do odległych Indii wypełnionych aromatem korzennych przypraw. Przepis powstał całkiem spontanicznie, bo akurat na zakupach w moje łapki trafiły bakłażany, więc na szybko trzeba było "domyślić", z czym te bakłażany przyrządzić. A że ja to ja, to nie obyło się bez pomidorów - bo coś mnie ciągnie w kierunku kuchni śródziemnomorskiej - ale żeby nie było tak śródziemnomorsko, to zdecydowałam się swoje kulinarne zamysły wysłać na wycieczkę do kolebki korzennych przypraw. A jak już były w tych rejonach, to do kompletu zgarnęły ryż i jeszcze dokooptowały sobie ciecierzycę, bo pamięć im podpowiedziała, że czeka już ugotowana i zamrożona. I w taki oto sposób powstał posiłek, który dostarcza nie tylko siły, ale i mnóstwa składników odżywczych i prozdrowotnych.



Składniki:
  • bakłażany
  • ugotowana ciecierzyca - jak ugotować pisałam np. ⇒ tutaj
  • pomidory świeże / z puszki
  • koncentrat pomidorowy
  • czosnek
  • brązowy ryż
  • przyprawy:
    • kurkuma
    • imbir
    • gałka muszkatołowa
    • cynamon
    • kumin
    • mielone nasiona kolendry
    • sól
  • opcjonalnie: czarnuszka do posypania albo coś na zielono 💚
  • olej rzepakowy

Wykonanie:
  1. Bakłażany pokroić w plastry, posolić i zostawić na około 20 minut aż wyraźnie puszczą sok. W tym czasie zabrać się za gotowanie ryżu i przygotowanie sosu pomidorowego.
  2. Ryż ugotować (około 30 minut) w lekko osolonej wodzie, dodając pod koniec gotowania kurkumę.
  3. Pomidory wrzucić na patelnię (świeże sparzyć, obrać ze skórki i pokroić) i dusić pod przykryciem aż zaczną się rozpadać.
  4. Plastry bakłażanów opłukać pod bieżącą wodą, lekko odcisnąć, można dodatkowo przetrzeć papierowym ręcznikiem. Pokroić w kostkę i dodać do pomidorów.
  5. Czosnek obrać i drobno posiekać, dorzucić do warzyw na patelni. Dodać również ugotowaną ciecierzycę. Wymieszać i dusić pod przykryciem aż bakłażany będą miękkie. Doprawić wymienionymi przyprawami z wyjątkiem kurkumy (chyba, że ktoś chce dodać kurkumę też do sosu 😉) - uważać z ilością soli, bo bakłażany mogą dać już wystarczającą słoność. Dodać także koncentrat pomidorowy do smaku.
  6. Na talerze wykładać ryż, na to sos warzywny, polać olejem na zimno, można posypać np. czarnuszką lub/i posiekaną natką pietruszki/kolendry.



4/06/2017

Jabłkowo-cynamonowa owsianka z chia

Małgorzata Rusek
Przepis tak banalny, że się zastanawiałam, czy w ogóle jest sens go publikować 😉. Ale chciałam się z Wami podzielić tym prostym acz bardzo fajnym pomysłem. To taka wariacja na temat "nocnej owsianki" - czyli wieczorem mieszamy różne składniki, a rano voilà mamy gotowe śniadanie! Bardzo praktyczne rozwiązanie, szczególnie dla osób, którym rano totalnie brakuje czasu, taką owsiankę można też wygodnie zabrać na wynos bez obaw, że coś się rozleje. Bo ma gęstą "budyniowatą" konsystencję, płatki owsiane i chia wchłaniają dużo wody z mleka i jogurtu. Do tego jest sycąca, pełna składników odżywczych, daje energię na długie godziny. Z wersjami smakowymi można eksperymentować do woli, ja uwielbiam ponadczasowe połączenie jabłek z cynamonem i rodzynkami 💕.



Składniki:
na 2 porcje
  • 100 g płatków owsianych błyskawicznych
  • 1 duże jabłko (200 g)
  • 4 łyżki chia (40 g)
  • 2 łyżki rodzynek (20 g)
  • opakowanie 250 g jogurtu naturalnego
  • 1 szklanka mleka (250 g)
  • cynamon do smaku (ja lubię dużo 😁)

Wykonanie:
  1. Jabłko pozbawić gniazd nasiennych i zetrzeć na grubych oczkach tarki. Rodzynki wypłukać pod bieżącą wodą.
  2. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i włożyć do lodówki na parę godzin, najlepiej na całą noc.




Wysmakowane śniadania

3/23/2017

Share Week 2017

Małgorzata Rusek
Dopiero w tym roku dowiedziałam się o tej bardzo fajnej inicjatywie Andrzeja Tucholskiego. SHARE WEEK polega na tym, że internetowi twórcy polecają siebie nawzajem - blogerzy blogerów, youtuberzy youtuberów a podcasterzy podcasterów (jak nie wiecie, o co chodzi z podcasterami, to się nie martwcie, dla mnie to też dosyć nowe pojęcie w internetowym świecie 😉 - wyjaśnienie możecie znaleźć chociażby ⇒ tutaj).


Spodobała mi się ta akcja i postanowiłam wziąć w niej udział, bo jest to możliwość w pewnym sensie złożenia podziękowania innym osobom, które, nie ma co ukrywać, są dla nas inspiracją. Bo skąd jako bloger czerpać inspiracje chociażby do tego, żeby bloga w ogóle założyć, jak nie przeglądając blogi innych? No właśnie...

Dlatego w tym wpisie ja bloger przez malutkie "b" chciałabym podziękować tym Blogerom (przez naprawdę wielkie "B"), których obserwuję od długiego czasu, których lubię czytać, od których czerpię inspiracje. Bez których mój blog by nie powstał, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy "ja też tak chcę", "chciałabym być jak...". Zwłaszcza, że wiem, jak ciężką i czasochłonną pracą jest pisanie bloga. Tym wszystkim pasjonatom, którym się chce - wielkie dzięki!

Do SHARE WEEK 2017 nominuję 3 blogi, bo takie są zasady, że trzeba wybrać trzy. Tylko trzy, ale są też inne blogi, o których muszę wspomnieć. Kolejność alfabetyczna, bo wszyscy zasługują na takie samo uznanie 😊.

Nominacje - trzy blogi prowadzone przez dietetyków, bo dla mnie największą inspiracją są właśnie blogujący dietetycy.
  • Damian Parol - jedyny facet w moim zestawieniu, ale za to alfabet tak zdecydował, że wylądował na samym początku 😏. No i dobrze! Blogujący dietetyk-weganin, którego bardzo cenię za naukowe podejście (w sumie nie dziw, skoro robi doktorat). Lubi obalać dietetyczne mity (ja też lubię 😊) i dodatkowo robi to w sposób przystępny i żartobliwy, nieraz się uśmiałam czytając jego artykuły. Ale najważniejsze dla mnie jest ta rzetelność, przedstawianie naukowych faktów często niejako w oderwaniu od prywatnych poglądów - przykładem może być artykuł "broniący" mleka, o którym niektórzy się dziwili, że wyszedł spod pióra weganina. I to właśnie bardzo cenię, zwłaszcza, że są dietetycy, którzy potrafią zawzięcie przekonywać o "cudowności" stosowanych przez nich samych diet, chociaż fakty naukowe tego nie potwierdzają.
  • Dietetyczne Fanaberie - ten blog odegrał dużą rolę w moim własnym blogowaniu, obserwuję go od dawna i był to jeden z blogów, przez które sobie pomyślałam, że ja "też mogę" [blogować]. W ogóle blog Agaty był jednym z pierwszych w "dietetycznej blogosferze" i przetarła ona szlaki dla ogromnej rzeszy naśladowców, pokazała, że "zdrowo" znaczy też "pysznie". Jestem przekonana, że jej blog był dla wielu osób inspiracją do zmiany swojego sposobu żywienia i za to należą jej się ogromne podziękowania.
  • Okiem Dietetyka - blog Violi Urban jest dla mnie takim niedoścignionym ideałem. Myślę, że taki właśnie powinien być blog prowadzony przez dietetyka - przepisy przeplatane artykułami i postami na tematy związane z żywieniem i jedzeniem. To taki blog, gdzie bardzo przyjemnie się zagląda, można poczytać ciekawe artykuły, zainspirować się fajnymi przepisami okraszonymi cudownymi zdjęciami. Byłabym oczywiście niesprawiedliwa, gdybym nie wspomniała o innych dziewczynach, które mają swój wkład w powstawanie tego bloga - więc i dla nich wielkie dzięki!

Wyróżnienia - inni twórcy, którym również chciałabym gorąco podziękować za ich pracę. Pokrótce wyjaśniam dlaczego.
  • CoJesc.net - blog dietetyka Pauliny Styś-Nowak z artykułami (prowadzi też drugiego z przepisami) - rzetelnymi artykułami, czyli to, co bardzo cenię i dlatego umieściłam tego bloga w moim zestawieniu.
  • Jadłonomia - sławna Jadłonomia Marty Dymek znalazła się tutaj, bo jest to blog, który otworzył mi oczy na wegańskie gotowanie. Do tego stopnia pokochałam bezmięsne przepisy, że postanowiłam na stałe zrezygnować z jedzenia mięsa. Sporo przepisów z Jadłonomii zaadaptowałam do swoich potrzeb (czyli je "udietetyczniłam") i na stałe weszły do mojego repertuaru dań.
  • Małgorzata Jackowska - blog specjalistki od dietetyki pediatrycznej. Dużo przydatnej wiedzy na ten temat oraz dużo praktyki i doświadczenia autorki. Myślę, że dla młodych rodziców to pozycja obowiązkowa 😏.
  • Martyna Banasiak - autorka świetnych filmów na YouTube związanych z psychodietetyką. Uwielbiam za pasję, wiedzę i dystans do siebie!
  • Smakoterapia - blog, dzięki któremu właściwie dowiedziałam się o istnieniu takiej kaszy jak jaglana. Było to ładnych parę lat temu i od tej pory nie wyobrażam sobie życia bez kaszy jaglanej! Iwona Zasuwa pokazuje, że z tej kaszy można zrobić właściwie wszystko, co mnie zachęciło do własnych eksperymentów i też z "jaglanki" robię mnóstwo rzeczy szczególnie słodkości 😋.

To nie jest pełna lista blogerów, którym chciałabym podziękować za to, że są, za to, co robią. Ba, to jakiś marny zalążek takiej listy. Chociaż muszę przyznać, że odkąd sama prowadzę bloga dużo mniej czasu poświęcam na przeglądanie twórczości innych, do tego mnóstwo zajęć i zostaje za mało czasu na poznawanie wartościowych treści blogowych. Ostatnio też więcej przeglądam blogów nie związanych z żywieniem czy kulinariami. Bo będąc blogerem trzeba znać się na tak wielu różnych rzeczach, że czasami ciężko to ogarnąć samemu. 

Jeszcze raz gorąco dziękuję blogerom - wszystkim, a tym, których wymieniłam w szczególności. Robicie świetne rzeczy, życzę Wam mnóstwa sukcesów, gratuluję wytrwałości i umiejętności, i trzymam za Was kciuki! 😊

3/22/2017

Cukier a cukry - jak rozumieć etykiety?

Małgorzata Rusek
Czytanie etykiet jest bardzo ważnym krokiem w kierunku świadomego zdrowego odżywiania. O tym, żeby czytać etykiety słyszymy zewsząd, jednak nadal wiele osób tego nie robi. Myślę, że powód jest bardzo prozaiczny - te osoby po prostu nie wiedzą, jak czytać etykiety, jak rozumieć informacje, które się na nich znajdują. I ciężko im się dziwić, bo i po co czytać coś, czego się nie rozumie? A i pewnie wśród osób czytających etykiety są też takie, które nie wiedzą, jak interpretować czytane informacje albo interpretują je niewłaściwie. Bo nikt ich tego nie nauczył, a wymaga to pewnej wiedzy.


Dlatego zapraszam Was do zapoznania się z moim artykułem na stronie Fundacji "Szczęśliwi Bez Cukru". Wyjaśniam w nim, o co chodzi z węglowodanami w tabelach wartości odżywczej oraz jaka jest różnica między cukrem a cukrami. Ten artykuł nie wyczerpuje tematu czytania etykiet i na pewno kiedyś do niego wrócę. Piszcie w komentarzach, czy te kwestie, które poruszam stały się dla Was jasne po lekturze artykułu oraz co jeszcze w temacie czytania etykiet wymaga wyjaśnień.

LINK


Zdjęcie na licencji CC0, pixabay.com

3/17/2017

Lekki sos pieczarkowy

Małgorzata Rusek
Panuje przekonanie, że grzyby są pozbawione wartości odżywczych, a to wcale nieprawda. Grzyby posiadają swoje własne, wręcz unikatowe, składniki odżywcze. Są jedynym roślinnym źródłem witaminy D - poza grzybami witaminę D możemy znaleźć właściwie tylko w tłustych rybach, jajach oraz w niewielkich ilościach w produktach mlecznych. Grzyby zawierają także należące do błonnika pokarmowego β-glukany słynne chociażby z tego, że obniżają poziom cholesterolu we krwi. Pieczarki są także dobrym źródłem witaminy PP, na którą powinny zwrócić uwagę osoby niejedzące mięsa, a szczególnie wykluczające wszelkie produkty odzwierzęce ze swojej diety. Tak więc, grzyby mogą być cennym elementem diety, chociaż należy pamiętać, że są ciężkostrawne - ze względu na tzw. chitynę, która oprócz tego, że występuje w grzybach, buduje... pancerzyki owadów 😮. Spokojnie, nie sprawia to, że jest trująca, szkodliwa czy cokolwiek w tym stylu 😉. Piszę o tym w ramach ciekawostki. Ale za bardzo odbiegam od tematu, więc zostawiam Was z przepisem - na sos pieczarkowy w lekkiej wersji.



Składniki:
na 3-4 porcje sosu
  • 500 g pieczarek
  • pęczek dymki (100 g)
  • ½ szklanki mleka (125 g) - krowiego / napoju roślinnego
  • 2 łyżki maki owsianej (20 g) - można zmielić płatki owsiane
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego (5 g)
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa
  • płatki drożdżowe (opcjonalnie)

Wykonanie:
  1. Dymkę umyć, cebulki pokroić w półksiężyce, szczypiorek posiekać (osobno). Pieczarki umyć i pokroić na kawałki.
  2. Na patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i delikatnie ją zeszklić. Dorzucić pieczarki i poddusić pod przykryciem aż puszczą wodę, następnie odkryć patelnię i odparować wodę.
  3. Mleko rozmieszać z mąką owsianą, wlać na patelnię i całość gotować mieszając aż zgęstnieje. Doprawić solą, pieprzem, gałką muszkatołową i płatkami drożdżowymi. Bezpośrednio przed wyłożeniem na talerze wymieszać ze szczypiorkiem (warto dodać też więcej oleju rzepakowego, aby umożliwić organizmowi wchłonięcie zawartej w pieczarkach witaminy D). Podawać np. z makaronem albo kaszą, jako dodatek do placków ziemniaczanych czy co tam chcecie 😊.



3/15/2017

Pralinki czekoladowo-kokosowe

Małgorzata Rusek
Znajdą się tu jacyś miłośnicy kokosowych smaków? A połączenia kokosa z czekoladą?
Są takie słynne batoniki kokosowe oblane czekoladą, wiem, że są osoby, które je uwielbiają 😉. Ja ich nigdy nie lubiłam, od zawsze były dla mnie za słodkie, mdląco słodkie... Ale samo połączenie smaku kokosa i kakao jest bardzo udane, dlatego wykorzystałam je do zrobienia super-prostych i super-szybkich pralinek, których bazę stanowią suszone daktyle. Dodatek kakao idealnie przełamuje naturalną słodycz daktyli, do tego tylko wiórki, odrobina mielonego siemienia lnianego (tym razem dałam odtłuszczone mielone siemię lniane, ale można zmielić ziarenka samemu) do zagęszczenia masy, parę chwil i gotowe! Pysznie, prosto i zdrowo!



Składniki:
na około 30 sztuk
  • 200 g suszonych daktyli
  • ½ szklanki wiórków kokosowych (45 g)
  • 3-4 łyżki kakao (30-40 g)
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego (20 g)

Wykonanie:
  1. Daktyle namoczyć w ciepłej wodzie - wystarczy około 10-15 minut. Odcedzić delikatnie odciskając nadmiar wody.
  2. Daktyle zmiksować, dodać połowę wiórków, kakao i siemię. Dokładnie wymieszać.
  3. Z masy lepić kulki i obtaczać w pozostałych wiórkach. Najlepiej smakują po schłodzeniu w lodówce.




Bakalie mają moc!
A sklep Agnex ma 5% zniżki na hasło ZDROWE-BAKALIE 😊


W przepisach często nie podaję ilości składników, chyba że jest to istotne, ponieważ są one zależne od indywidualnego zapotrzebowania.
Zalecenia odnośnie zdrowego odżywiania kieruję do zdrowych osób dorosłych o przeciętnej aktywności fizycznej. W przypadku innych osób mogą się one różnić.
Zdjęcia potraw oraz wszystkie teksty są mojego autorstwa i podlegają ochronie zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest zabronione.

Copyrights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Templatelib